„Pełnia Słońca” formacji Śląska Grupa Bluesowa to znakomity upominek. To także doskonała pamiątka z każdego koncertu. Bo to wszak płyta koncertowa. Zarejestrowana zaledwie trzy miesiące temu (7-8 sierpnia 2009 roku). Zespół jest w świetnej formie i sam znakomicie bawi się czując bliski kontakt z publicznością.
To był niezły pomysł, żeby nagrać krążek, a właściwie wydać fragmenty dwóch koncertów z miejsca dla wielu magicznego. Muzyczna Owczarnia w Szczawnicy Jaworkach była już miejscem niejednego świetnego koncertu. A ŚGB przez te dwa dni czuła się tam znakomicie. No i zagrała największe swoje hity. „Swing Jasia” od razu wprowadza słuchaczy w dobry nastrój. Rzeczywiście nutki swingują, Jasiu Skrzek jest wyraźnie w dobrym humorze. Bo „synek ten lubi bluesa i swinga czarnego” i grać na harmonijce też lubi. I publiczność go lubi. A przyjechali tam ludzie nieprzypadkowo. Po dwóch taktach bezbłędnie rozpoznają „O mój Śląsku”. Przepyszny bluesowy hymn tego regionu Kyks śpiewa w duecie z Agnieszką Łapka. I jak to ma w zwyczaju powoli buduje nastrój. Ale słychać, że aż rwie się do grania i śpiewania. I trochę w nim Joe Cockera, czy tylko tak się wydaje? No i w tym utworze zawsze można liczyć na Zagrane szerokimi frazami, dojrzałe solo Leszka Windera. „Nikt nie zawróci kijem Wisły” śpiewa Jasiu Skrzek i wie, że swoim graniem Ameryki nie odkrywa. I nie chodzi tu o jakąś wierność tradycji tylko o zabawę formą. I porwanie publiczności. Tempo utworu podkręca Michał Giercuszkiewicz w końcu grając solo. Może to banalne sztuczki, ale trzeba być na koncercie ŚGB i wtedy wszystko staje się jasne. A i ten krążek nieźle oddaje atmosferę występu. Po takim szalonym utworze starsi panowie musza trochę wyluzować. Jasiu sięga po harmonijkę i z uczuciem zaczyna grać nuty „When You Left Me”. A śpiewa obdarzona wyjątkowo mocnym, ciemnym i niskim głosem Agnieszka Łapka. Szkoda, ze nie grają tej piosenki na każdym koncercie, ale właśnie po to są zapisy tych najlepszych występów, żeby mieć do czego wracać. „Na ulicy Mariackiej” ŚGB gra w bardzo sympatycznej konwencji southernowej, zresztą Kyks tak właśnie ten utwór śpiewa. Lekko, naturalnie, bardziej opowiada historię niż śpiewa. A że sama historia napisana przez Juliana Mateja jest bardzo życiowa, to chce się wierzyć artystom. Po raz kolejny na krążku dostajemy „Modlitwę Bluesmana w pociągu”. Chociaż linii kolejowych coraz mniej, tekst również nie stracił wiele z aktualności. Na basie świetnie pulsuje Mirosław Rzepa, a Jasiu swinguje, bawi się melodią, ma naprawdę czarne serce do tej muzyki. Szaleje po białych i czarnych a wtóruje mu zawodzącą gitarą Winder. Świetna wersja. Krążek kończy „Kołowrotek”. Skrzek szaleje przy pianinie grając siarczyste boogie. Jak przed ćwierć wieku, kiedy jeździł z solowymi recitalami. Niech żałują ci, którzy nie widzieli tego utworu zagranego na koncercie. Ale trzeba przyznać, ze płyta w pełni rekompensuje ten brak. |