czwartek, 12 maj 2011 20:23

Charlie Musselwhite - The Well, czyli harmonijka jak z Sevres (wideo)

Charlie Musselwhite jest prawdziwą bluesową living legend. Wzorem Muddy Watersa czy Big Joe Williamsa z Południa USA przyjechał do Chicago. W 1967 roku wydał "Stand Back! Here Comes Charlie Musselwhite's South Side Band", a w 2010 "The Well". I wciąż trzyma formę.

Sam Musselwhite w notce do albumu podsuwa myśl, że to jedna z najbardziej osobistych płyt w ciągu jego ponad czterdziestoletniej kariery. I to on jest autorem 12 z 13 kompozycji na krążku.

"Rambler's Blues" to sympatyczny, jumpujący numer na otwarcie krążka. Niski i zdradzający wiek artysty głos, akustyczne brzmienie i czysta harmonijka wprowadzają w czysto bluesowy klimat. Kompozycja jest oszczędnie zagrana, jakby zachęcając do zanurzenia się w muzykę.

Bo już "Dig the Pain" robi się ciekawiej. Jazzująca gitara, swingujący rytm i wyjście poza typową trzyakordową harmonię dobrze robi kompozycji. Musselwhite gra prosto, za to gitarzysta Dave Gonzales ma parę chwil do zabawy. I to jedyna kompozycją która sławny harmonijkarz stworzył wspólnie z Zoe Woodem.

Tytułowa "The Well" to już popis energii. Tekst stanowi dośc typową opowieśc o życiu-piciu bluesmana, harmonijka ma zmutowane brzmienie, a swingujący zespół jakby dostał skrzydeł, świetnie akcentując przejścia. A sam Musselwhite przyznaje, że miał czas kłopotów związanych z alkoholem. A teraz świetnie dialoguje z solówką gitary. Co znaczy życie wolne od nałogu.

"Where Hwy 61 Runs" - to królestwo nastroju. Wspomnienie dzieciństwa w świecie bluesa, sławnej amerykańskiej drogi nr 61. Opowieść snuje się wolno i dostojnie, a dźwięki harmonijki po prostu świdrują duszę. Ekstraklasa z bombową dynamiką.
" />" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true">
Harmonijkarze pracują nie tylko przeponą ale i rekami. I takim efektem zaczyna się duet "Sad And Beautiful World" zaspiewany wspólnie z nisko i stylowo brzmiącą Mavis Staples. Nagranie sprawia wrażenie zrealizowanego na setkę a Staples komentuje niemal każdą frazę harmonijkarza. Miotełki omiatają werbel, a kompozycja pulsuje za sprawą gitarowo-kontrabasowego ostinato. Jak pisze sam Musselwhite - piosenka powstała po śmierci jego matki, zamordowanej we własnym domu w Memphis w 2005 roku.

"Sonny Payne Special" to instrumentalne nagranie, w którym Musselwhite prowadzi dialog ze swoim zespołem. Można docenić jak uważnie gra na bębnach Stephen Hodges. Muzycy wprost zioną ogniem, chociaż gitarzysta używa czystego brzmeinia w typie Les Paula z lat 50. XX wieku.

Nagranie "Good Times" to pierwsza z kompozycji, w których Musselwhite sięga po gitarę. I snuje swoją opowieść, melorecytując z akompaniamentem slide. Oszczędny, klimatyczny blues.

"Just You, Just Blues" ma niemal fizjologiczny rytm. Świetnie płynie w przestrzeni, rozpędza się, nabiera dynamiki, chociaż zespół nie szarżuje. Na pierwszym miejscu jest zdecydowanie molowa harmonijka. Sekcja rytmiczna pracuje perfekcyjnie dając dwustuprocentowe oparcie muzykowi, a i solo gitary bez zbędnych ozdobników jeszcze bardziej uskrzydla ten świetny numer.

"Cadillac Women" to następny swingujący utwór zagrany przez zespół Musselwhite. I następny popis harmonijkowego kunsztu. Bez fajerwerków - tylko niezbędne nuty i mnóstwo dobrych emocji.

"Hoodoo Queen" jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie zaczarować i wciągnąć słuchaczy w magiczną opowieść o wielkiej burzy nad Nowym Orleanem. A burza miała stać parawanem dla wykradzenia szczątków legendarnej królowej voodoo Marie Laveau. Musselwhite opowiada, a gitarzysta z pedalem wah wah pod stopą wygrywa solówki na przemian z rozwibrowanym podkładem. Dopiero kiedy harmonijka zaczyna grzmieć równie potężne uderzenia ożywiają perkusję. Prawdziwa magia.

"Clarksdale Getaway" to drugi instrumentalny utwór na "The Well". Dobre tempo i wzorcowa gra harmonijkarza mogą być niezłą szkołą dla każdego adepta tego instrumentu. Bez szaleństw, za to czysto i z pomysłem zagrane dźwięki to gotowy materiał do ćwiczeń najróżniejszych zagrywek.

"Cook County Blues" rzeczywiście pędzi w rytmie szybkiego, jumpowego country. Ale zespół wie, co to dynamika, umie zwolnić tempo i zostawić meijsce na harmonijkę. Tekst opowiada o 30-dniowym pobycie Musselwhite w więzieniu Cook County Jail. Podobno policjant zełgał sędziemu, że podejrzewa Charliego o zbrodnię.

Na pożegnanie Musselwhite znów sięga po gitarę, ale i nie odkłada harmonijki. Fantastycznie dmucha w stroiki, a slide ubarwia wolny "Sorcerer's Dream". Akustyczne solo i niesamowicie głęboka harmoijka pzostawiają po przesłuchaniu płyty duże wrażenie.

"The Well" to po prostu wyśmienity, stylowy i autorski album, którego nie można nie znać. Bez zbędnych udziwnień, nowych technologii. Biały blues ze znakiem Q.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry