środa, 22 marzec 2017 23:34

Kawiarnia Fama. Big Daddy Wilson Trio zagrało nie tylko Neckbone Stew (zdjęcia, wideo)

Big Daddy Wilson at kawiarnia Fama, Białystok, Poland Big Daddy Wilson at kawiarnia Fama, Białystok, Poland

Big Daddy Wilson niedawno wydał płytę "Neckbone Stew", a teraz wraz z dwoma muzykami przemierza Europę propagując swoje piosenki, głęboko osadzone w bluesie i gospel. W Białymstoku wcześniej grał na festiwalu Jesień z Bluesem, 22 marca pojawił się w festiwalowej kawiarni Fama.

Nie ma nic lepszego niż koncert w środku tygodnia. Zaczyna się punktualnie i dodaje energii na następne dni pracy. KIedy wokalistą jest Big Daddy Wilson, tej energii, zawartej nie tylko w głosie, może starczyć na znacznie dłużej.

Big Daddy Wilson, choć urodził się w miejscowości Edenton w stanie Północna Karolina, gdzie większość populacji stanowili Afro-Amerykanie, a połowa z nich żyła poniżej granicy ubóstwa, wcale nie myślał o bluesie. Jak większość czarnych Amerykanów, śpiewać zaczął w kościele, za to nie bardzo szło mu w szkole. Jako szesnastolatek Wilson rzucił szkołę, a niedługo potem zaciągnął się do armii. Stacjonował w Niemczech i tam miały miejsce dwa najważniejsze dla jego dorosłego życia wydarzenia: zakochał się w dziewczynie, dla której napisał swoją pierwszą piosenkę i która została jego żoną, a także po raz pierwszy usłyszał bluesa.

W tym momencie okazuje się, że czarnoskórzy Amerykanie zwyczajnie mają bluesa, po prostu pewnego rodzaju muzykalność, we krwi. Big Daddy Wilson został w NIemczech, a karabin zamienił nie tylko na wojskowy werbel, ale całą perkusję. I z tym instrumentem, traktowanym zresztą bardzo oszczędnie, zaczął występować na scenach. Ma na koncie kilkanaście albumów, nagranych w różnych składach i dla różnych wytwórni, ale posiadających jeden wspólny mianownik: głęboki, zapadający w pamięć głos Big Daddy Wilsona.

W 2013 roku jego album „I’m Your Man” został najlepszym bluesowym albumem w Niemczech, zaś w 2014 roku Big Daddy Wilson został ogłoszony najlepszym bluesowym artystą w tym kraju. Przez ostatnie dwadzieścia lat objechał cały świat grając liczne koncerty, pisząc teksty i wydając płyty. Najnowszy krążek nos nazwę "Neckbone Stew".

Tu czytaj recenzję: Big Daddy Wilson - Neckbone Stew

Na koncercie w Białymstoku pojawiły się zapamiętane z poprzedniej wizyty introdukcje, rozbudowane wersje piosenek, czy opowieść o kobiecie, która stałą się kanwą do utworu "Texas Boogie".

Nie zabrakło tytułowej piosenki z albumu "Time", był też nie tylko tytułowy utwór z "Neckbone Stew".

Towarzyszący Big Daddy Wilsonowi muzycy nie są może wirtuozami, ale nie o to w tym koncercie chodziło. Nie ma co ukrywać - w kawiarni Fama liczył się tylko potężny, prawdziwy głos bluesa, nawet jeśli to blues z NIemiec.

Zobacz zdjęcia:

Big Daddy Wilson Trio in Białystok

 

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry