Wydrukuj tę stronę
wtorek, 15 październik 2019 23:01

Toronzo Cannon: Pierwszych chwytów uczyłem się na muzyce Boba Marleya (wideo)

Toronzo Cannon at Jimiway Blues Festival 2018 Toronzo Cannon at Jimiway Blues Festival 2018

Wywiad bluesonline.pl Kiedy zacząłem w ogóle grać na gitarze, swoich pierwszych chwytów uczyłem się na muzyce Boba Marleya - przyznaje Toronzo Cannon.Tak bliski kontakt z muzykami można mieć tylko na Jimiway Blues Festival w Ostrowie Wielkopolskim

bluesonline.pl: Gdzie usłyszałeś bluesa po raz pierwszy?

Toronzo Cannon: W domu moich dziadków, którzy mnie wychowywali. Blues, rhythm`n`blues i soul to była muzyka całego mego dzieciństwa.

Czy kolekcjonowali płyty , czy też może po prostu słuchali radia?

Z pewnością słuchali radia, a czy byli kolekcjonerami płyt…trudno mi powiedzieć, wiem jednak, że kupowali sporo płyt.

Zapytałem o kolekcjonowanie płyt, ponieważ w naszym kraju takie płyty były bardzo kosztowne! W Stanach Zjednoczonych były o wiele tańsze.

Tak, rozumiem. Myślę, że może powinienem zapytać moich dziadków o to…no i zobaczyć co tam mają w piwnicy.

Kto wie, może są tam jakieś bardzo cenne egzemplarze, pierwsze wydania itd.?

Dokładnie tak!

Czy to prawda, że jako młody chłopak chciałeś grać reggae?

Zgadza się. Kiedy zacząłem w ogóle grać na gitarze, swoich pierwszych chwytów uczyłem się na muzyce Boba Marleya. Jestem leworęczny, tak więc uczyłem się oglądając filmy, nagrania z koncertów, patrzyłem na niego i układałem palce tak samo. Tak…grałem reggae przez 2 lata z zespołem.

Czy dlatego, że to taka słoneczna, przyjazna muzyka?

Też, ale pewnie dlatego, że jak się później okazało to jest taki jamajski blues.

Każdy chłopak w latach 50., 60., 70. XX wieku chciał grać na gitarze. A dlaczego Ty wybrałeś gitarę?

Bardzo lubiłem jej akustyczny dźwięk. Moja siostra kiedyś kupiła mi akustyczną gitarę z metalowymi strunami…zapomniałem tylko, jak się nazywała, wstyd mi…, w każdym razie bardzo lubię to akustyczne brzmienie.

A teraz, kiedy jesteś na scenie – czy wolisz jednak elektryczną gitarę?

O tak, stanowczo tak!

A co powiesz o swoich mistrzach gitary, kogo cenisz najbardziej?

Sporo ich jest, przede wszystkim to lokalni, chicagowscy gitarzyści. Oczywiście Buddy Guy, Ronnie Brooks, Otis Rush, Albert King, Freddie King. No i oczywiście Jimmi Hendrix. Kiedy go zobaczyłem na filmie video po raz pierwszy – wręcz oniemiałem. To było coś niesamowitego!

Ale nie musiałeś palić swojej gitary?

Nie, nie, ale muszę przyznać, że na jednym z festiwali bluesowych rozwaliłem gitarę ! Strasznie chciałem poczuć i zobaczyć, jakie to uczucie! Było fajnie!

Czy masz jakiś specjalny model instrumentu, gitary?

Nie, nie mam jakiegoś specjalnego. Lubię Stratocastery, lubię Gibsony, Fendery. Te modele lubię najbardziej.

Jak myślisz, czy w bluesie ważne są słowa?

Jak najbardziej, bardzo lubię utwory , które opowiadają jakąś historię. Myślę, że taka historia jest ważniejsza w utworze niż solówki gitarowe. Solówkę grasz i ona gdzieś tam odchodzi, grasz następną i następną. Natomiast opowiadana historia zawsze zostaje w sercu.

Bardzo się z tego cieszę. To, co mówisz jest mi bardzo bliskie, ponieważ szczerze mówiąc mam już dość wysłuchiwania standardów lub też piosenek o niczym…Myślę też, że to nie do końca fair wobec słuchaczy. Standardy są na koncerty, ale nie na płyty.

Oczywiście. Zgadzam się w 100 %.

Słyszałem, że grywałeś całymi nocami w chicagowskich klubach bluesowych. Powiedz mi, co myślisz o fanach bluesa?

Po prostu – kocham ich. To dla nich gram, dzięki nim dostałem szansę, żeby jeździć po świecie i przyjechać do Polski chociażby.

Czy granie w klubach jest ważne dla kariery muzyka?

Tak, to są solidne podstawy. Podczas takich koncertów poznajesz ludzi, nawiązujesz bliższy kontakt z publicznością, która jest wokół Ciebie. Po prostu uczysz się i szlifujesz swoje umiejętności.

Ludzi bluesa poznajesz w klubach, a w życiu codziennym poznajesz zwykłych ludzi jako kierowca autobusu?

Tak, jeżdżę od 25 lat ! Niektórzy bywalcy klubów poznają mnie nawet ! Niektórzy wiedzą, że jestem muzykiem bluesowym, zapraszam ich wtedy na koncerty do klubów.

Taki rodzaj promocji?

Jasne, taka wędrująca promocja !

Co widzi muzyk bluesowy przez okno autobusu?

Przede wszystkim prawdziwe, codzienne życie. Widzę ludzi idących do pracy, kobiety w samochodach, ktoś płacze, bo pewnie ma problemy, może stracił pracę…

Jakbyś opisał swój muzyczny język?

Staram się trafić swoją opowieścią prosto w serce słuchacza. Nawet jeśli jest tylko 10 fanów na Sali, zawsze mam nadzieję, że moja historia podbije serca choćby siedmiu z nich.

Byłeś w Polsce w ubiegłym roku, co myślisz o graniu bluesa w Polsce?

Byłem w Polsce bardzo krótko, także nie miałem wielkich szans na zbudowanie jakichś relacji i obserwacje.

A czy masz jakieś specjalne przesłanie dla polskiej publiczności?

Przyjdźcie, posłuchajcie tego, co przywiozłem Wam z Chicago. Zapraszam Was też do siebie do Chicago, przyjedźcie i przywieźcie ze sobą tyle dobrych wibracji, ile ja przywiozłem dzisiaj dla Was.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Najnowsze od Bluesonline