środa, 11 maj 2011 15:20

III Bytomska Moc Bluesa - Festiwal pod znakiem King Mo (zdjęcia)

III Bytomska Moc Bluesa zakończona. Festiwal upłynął pod znakiem polskiego debiutu King Mo (na zdjęciu). Kajetan Drozd połączył swoje siły z South Silesian Brass Band, a Marek Makaron Motyka potwierdził swoją pozycję w bytomskim bluesie.

Bytomska Moc Bluesa to wyjątkowy festiwal. Mimo, iż nazwa mocno koncentruje się na Bytomiu, echa przedfestiwalowych wydarzeń rozbrzmiewały już od marca w kilku śląskich miastach. Koncerty zapowiadające wielki, majowy finał, odbywały się w Gliwicach (Śląski Jazz Club), Tarnowskich Górach (Restauracja Kałamarz), Bytomskim Centrum Kultury oraz w bytomskim Klubie Brama.


Niezwykle barwny i ciekawy program tegorocznej edycji festiwalu był nie lada gratką dla miłośników najróżniejszych odmian bluesa. Cykl koncertów pod wspólnym hasłem „Moc Bluesa Prezentuje” rozpoczęły już na przełomie marca i kwietnia dwa wyjątkowe koncerty. Na scenie Śląskiego Jazz Clubu w Gliwicach zaprezentował się znakomity, wyjątkowo charyzmatyczny wokalista Bartosz Przytuła, któremu towarzyszył zespół Silesian Little Band. Tuż po nim klubem zawładnął zespół Southern Cross. Ostatnim wydarzeniem gliwickiej części festiwalu był niecodzienny koncert trzech wyśmienitych wykonawców; Adama Kulisza, Michała Kielaka oraz Kajetana Drozda. Na repertuar koncertu złożyły się autorskie kompozycje Adama i Kajetana wzbogacone niepowtarzalnym brzmieniem harmonijki Michała. Publiczność zgromadzona w Śląskim Jazz Clubie miała niepowtarzalną okazję usłyszeć tych muzyków po raz pierwszy  wspólnie koncertujących.


Kolejne punkty programu to kameralne koncerty w bytomskim klubie Brama, jedynym bluesowym klubie Bytomia. W kwietniu gościł tam rewelacyjny, rybnicki zespół Sekcja Z Włoch, doskonale znany skład Kajetan Drozd Acoustic Trio oraz bluesman, którego śmiało można określić „bluesowym towarem eksportowym Bytomia” – Marek „Makaron” Motyka.  Sekcja Z Włoch to przede wszystkim energia i doskonałe brzmienie wokalisty Sebastiana Kocha. Dyskretny ukłon w stronę rockowego oblicza bluesa sprawił, iż nawet najbardziej zatwardziali odbiorcy wstali z krzeseł i dali ponieść się koncertowym emocjom.


Doskonale znany fanom gatunku Kajetan Drozd zaprezentował swój bluesowy show dwa dni później. Tym razem mieliśmy okazję posłuchać bardziej tradycyjnego, choć niezmiennie energetycznego, akustycznego grania. Stare, dobre standardy bluesa oraz niezwykle melodyjne kompozycje samego Drozda połączone ze starannie przygotowanym show na trzech bluesmanów dały mieszankę wybuchową. Do późnych godzin nocnych rozbrzmiewały śpiewy i brawa, jednym słowem była to Mocna Noc bytomskiego Bluesa.


Jako ostatni w klubie Brama zaprezentował się Marek „Makaron” Motyka w koncercie solowym. Mylił się jednak ten, kto oczekiwał nastrojowego bluesowania w mocno okrojonym brzmieniu. Marek Makaron to człowiek-orkiestra, jednoosobowy skład unikalny, w którym każda część ciała jest niejako osobnym muzykiem. O śląskich górnikach, trudzie pracy
i wszystkim tym, co bluesmanowi w duszy gra opowiadał Marek przy dźwiękach gitary dobro, mnóstwie przeszkadzajek, harmonijce ustnej i nadającym całości transowy rytm, peruwiańskim Kachonie. Tego wieczora, mimo, iż w Bytomiu, bawiliśmy się nad brzegiem Missisipi.


Warto wspomnieć również o projekcjach filmowych, które towarzyszyły wszystkim koncertom z cyklu „Moc Bluesa Prezentuje”. Wspomnienia najlepszych koncertów zeszłorocznej edycji festiwalu rozgrzewały publiczność, tworząc niezapomniany klimat.


Kwiecień obfitował jednak nie tylko w koncerty. Amatorzy bluesowego grania mogli również skorzystać z warsztatów instrumentalnych, które zorganizowano w Bytomskim Centrum Kultury.


Kulminacyjnym dniem festiwalu była druga niedziela maja. Wtedy właśnie, również w Bytomskim Centrum Kultury, zaprezentowały się trzy największe gwiazdy festiwalu. Koncert otworzył znakomity duet Werbińska&Pawlina. Swoim wyjątkowym, nieco melancholijnym, często nostalgicznym śpiewem zaczarowała publiczność Małgosia Werbińska. Przy dźwiękach gitary popłynęliśmy bluesową rzeką, zahaczając
o najprzeróżniejsze, bluesowe wyspy. Swing, jazz, blues – wszystko to przeplatało się na scenie, wprowadzając słuchaczy w doskonały nastrój i zapowiadając wspaniały wieczór.

Kiedy na scenie pojawił się Kajetan Drozd w towarzystwie jednego z czołowych zespołów jazzu tradycyjnego - South Silesian Brass Band – zaciekawienie publiczności sięgnęło zenitu. Specjalnie i wyłącznie na tę okazję zespół wraz z Kajetanem Drozdem przygotował bogaty program koncertowy, uwzględniający kluczowe, bluesowe standardy. Nie do przecenienia pozostaje fakt, iż przygotowanie do występu dziewięcioosobowego składu instrumentalnego wymagało sporego nakładu pracy. Efekt okazał się piorunujący. Fortepian, kontrabas, banjo, harmonijka, trzyosobowa sekcja dęta, skrzypce, gitara i perkusja – wszystko wirowało w takt tradycyjnych nut, doskonale przełożonych na tak szerokie instrumentarium. Mimo, iż becekowa sala ToTu bardziej przypomina kino, niż salę hucznych zabaw, energia emanująca ze sceny udzieliła się wszystkim bez wyjątku. To kolejny dowód na to, że dobra muzyka broni się zawsze i wszędzie.


Długo zapowiadaną atrakcją tego wieczoru była holenderska formacja King Mo. Rewelacyjny gitarzysta Sjors Nederlof i niezwykle utalentowany wokalista Phil Bee to zdaniem wielu słuchaczy najmocniejsze filary grupy. Wspomniana już, „kinowa” sala zmieniła się tym razem w iście szalone miejsce. Słuchacze po raz kolejny porzucili swoje fotele, by wraz z zespołem zaszaleć pod sceną. Długo, dobrze, spontanicznie – tak właśnie zagrali Holendrzy podczas finału III Bytomskiej Mocy Bluesa.

" />" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true">


Kropką nad „i” okazało się wieczorne Jam Session zorganizowane w Jazz Clubie Fantom (budynek Bytomskiego Centrum Kultury). Po raz kolejny mieliśmy przyjemność spotkać rybnicką formację Sekcja Z Włoch, której członkowie odegrali rolę gospodarzy wieczoru, prezentując przy okazji wybrane utwory ze swojego repertuaru. W trakcie Jam Session nie zabrakło bytomskich muzyków (grających m.in. w każdy czwartek w klubie Brama). Spontaniczna improwizacja w kolorze blue zakończyła ten wielokolorowy, ponad dwumiesięczny festiwal.  


O tym, że Śląsk bluesem stoi wiemy nie od dziś. O tym, że w Bytomiu bluesa nie brakuje, dowiadujemy się podczas trwania Bytomskiej Mocy Bluesa. Z każdą edycją widzimy i słyszymy więcej, z roku na rok w organizację festiwalu włącza się coraz więcej klubów i instytucji. Z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję, z niecierpliwością wyczekujemy kolejnych nazwisk, składów i niespodzianek. Właśnie w Bytomiu muzyka ma wyjątkową moc, moc której nie da się nie ulec, Moc Bluesa.

Magdalena Hajda
Menedżer ds. Wydarzeń Kulturalnych
Klub BRAMA
www.klub-brama.pl
www.mocbluesa.pl
www.sjc.pl

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry