piątek, 08 wrzesień 2017 21:49

Mark Olbrich Blues Eternity – Blues Everywhere (2017)

Mark Olbrich Blues Eternity – Blues Everywhere Mark Olbrich Blues Eternity – Blues Everywhere

Mark Olbrich, polski basista od lat działający na rynku brytyjskim, nagrał w Wielkiej Brytanii nową płytę. Materiał na „Blues Everywhere” tworzył z nim Eddie Angel.

Krążek rozpoczyna mocny cios, a właściwie erupcja. Bo to „Volcano”. Jakby nieco ociężały riff tworzy podstawę rock bluesowego czołgu, który nie zważając na przeciwności rozjeżdża gąsienicami niedowiarków. Igor Nowicki na klawiszach czaruje jak Jon Lord, zaś Eddie Angel oprócz wokalisty z przydziały przede wszystkim świetnie gra na gitarze.

 

Laurie Garman to jedna z wielu pereł, które na swój muzyczny naszyjnik nawlekł Mark Olbrich. Genialne brzmienie harmonijki i solidna boogie bluesowa motoryka „Hey Hey Mississippi” stapiają się w całość, która obudziłaby każdego, nie tylko fanów Johna Lee Hookera.

 

„Texas Can Wait” to bluesowa kołysanka i czas na oddech. Tęskna harmonijka Garmana doskonale puentuje głos Eddiego Angela, a jednocześnie wzbogaca gamę emocji, jakie wywołuje ta prosta pieśń. Jako gitarzysta Angel to gra niemal jazzowym brzmieniem to odgrywa klasyczne responsy, przy tym pięknie podciągając struny.

 

Ten przemyślany krążek zawiera też prawdziwą rock bluesową petardę. „Testify” ma wyjątkowo spójny, grany unisono, riff, zaś głos został nagrany z lekkim pogłosem i zniekształceniem, odhumanizowując ten numer. To celowy zabieg, który na pierwszy plan wybija perfekcyjne zgranie zespołu, nieco demoniczny charakter utworu i do tego syntezatorowe wariactwa Igora Nowickiego. Progresywny blues?

 

Westernowy „Big Easy” zadowoli też fanów ścieżki dźwiękowej „Pulp Fiction” i paru podobnych jej obrazów. Producentom nie zabrakło fantazji przy wymyślaniu aranżacji i ustawianiu brzmień. John Eacott wzbogacił to lekko hiszpańskie brzmienie przepiękną partią trąbki. Kto wie, czy takie odejście od bluesa to nie najlepszy pomysł na granie Mark Olbrich Blues Eternity. Zwłaszcza, że grający na klawiszach Nowicki frazuje z bluesowym feelingiem.

 

Słuchając „Blues Everywhere” nie sposób się nudzić. „Hammers” to numer mieszający rockową klasykę z nowofalową energią i szczyptą bluesowych nutek. Momentami melorecytacja Angela może się kojarzyć i z Markiem Knopflerem i… Rogerem Watersem. Ten utwór może zjednoczyć i fanów prog rocka i rock bluesa spod znaku Gov’t Mule.

 

Jako że płytę wydaje HRPP Records z Torunia, na płycie nie zabrakło okolicznościowego tytułu „Toruń”. Nieskomplikowany rock and roll nie wywołuje szczególnej ekstazy.

 

Mark Olbrich i Eddie Angel na „Blues Everywhere” udowodnili, że są w stanie ułożyć rasowe numery z pogranicza rocka i bluesa. Im dalej odchodzą od klasycznego grania, tym jest ciekawiej, choć utwory z udziałem Laurie Garmana fanom bluesa na pewno się spodobają. Kalejdoskop brzmień i stylistyk raduje uszy.

 

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry