czwartek, 15 marzec 2018 21:34

Janiva Magness – Love Is An Army (2018, wideo)

Janiva Magness – Love Is An Army Janiva Magness – Love Is An Army

Janiva Magness to jedna z najlepszych wokalistek, które śpiewają bluesa i okolice. Jej 14 album „Love Is An Army” potwierdza jej klasę.

Trochę gospel, trochę country, szczypta americany i ten genialny, pełen pasji głos wsparty dyskretnymi hammondami – tak, Janiva Magness i jej „Back to Blue” to po prostu przebój.

Że za mało bluesa? To proszę bardzo – nie będzie więcej, za to będzie mistrz harmonijki Charlie Musselwhite i rasowy rhythm and blues, jaki mogłaby z powodzeniem zaśpiewać… Tina Turner. Piosenki „Hammer” powinno się słuchać baaardzo głośno, a już w aucie… uwaga na radary!

W „On and On” słodko brzmi steel guitar, zaś Janiva Magness zamienia się w Stevie Nicks albo Bonnie Raitt. Co za piosenka! Fantastyczny, porywający refren, to sprawka Rusty’ego Younga. Jest w tej piosence tęsknota i obracające się koła wielkiej ciężarówki, którą ktoś odjechał w siną dal.

Za to „Tell Me” minimalnie zwalnia tempo, ale tryska podobną energią. Gospelowe chórki robią robotę, a Janiva znów robi ze swoim głosem, co chce, gitarzysta może tylko dogrywać responsy do jakże bluesowych fraz.

I tu zaskoczenie - „Love Is An Army” to pierwszy wolny utwór na płycie. Akustyczna gitara i walący z oddali bęben robią podniosły klimat, a wysunięty na pierwszy plan, przybrudzony głos Magness ożywia Bryan Stephens. I do tańca i do uronienia łzy. A refren można śpiewać chórem w nieskończoność.

Countrowa „Down Below” pasuje do tej płyty, jak mało który utwór. I znów oprócz pedal steel guitar aranżację tworzą rewelacyjne chórki. Kto kocha americanę, zaśpiewa z Janivą Magness po 30 sekundach.

I znów piosenka, którą mogłaby śpiewać Tina razem z Ike Turnerem. Oszczędna w aranżacji, a gorąca w interpretacji „What’s That Say About You” również nie mogłaby się obyć bez zmysłowych chórków. Ależ to kołysze.

Delbert McClinton śpiewa w duecie z Janivą Magness balladę „What I Could Do”. Ot, lekko country’owa miłosna piosenka.

Znacznie lepiej wypada bliższa rytmicznie korzennemu gospelowi „Home” z gościnnym udziałem Cedrica Burnside. Jest tak wyczekiwana pasja w interpretacji i szlachetność chóru. Tych dwoje muzyków naprawdę pokazuje, że kochają muzykę i wkładają w nią całe swoje serca.

Utworem „Love to a Gunfight” Janiva Magness brzmieniowo wraca do americany, ale kompozycja mogłaby się pojawić i na popowych i na rockowych listach hitów. Cudownie kołysze, zabiera w krainę marzeń o miłości w której można utonąć jak w bagnie Mississippi.

„When It Rains” to piękny, liryczny tekst o wspomnieniach młodości, kiedy przyszłość wydawała się jasna, a miłość mogła pokonać każdy ból. Nic dziwnego, że niemal wieńczy płytę. Pary na koncertach będą ocierały łzy. I nie tylko pary.

„Some Kind of Love” oparta jest o brzmienie elektrycznego fortepianu. Tu Janiva Magness nieco oddala się od bluesowego idiomu, śpiewając bardziej jak biała diva, ale czemu nie? To jej płyta, jej emocje, a radość słuchaczy.

„ Love Is An Army” to płyta, która ucieszy nie tylko ortodoksyjnych fanów bluesa, a może właśnie nie ich, tylko osoby, które cenią sobie dobry głos, stylową aranżację i pewną zachowawczość kompozycji. Słuchając tej płyty nawet nie znając bluesa, można poczuć się bezpiecznie.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry