wtorek, 27 marzec 2018 22:32

Highway – Gruzzz n’ Roll (2018, wideo)

Highway – Gruzzz n’ Roll Highway – Gruzzz n’ Roll

Śląski blues rock spod szyldu Highway ma na swoim koncie kolejną płytę. To „Gruzzz n’ Roll”. Krótko, treściwie i po polsku.

Po polsku w sensie tekstowym, bo jeśli chodzi o kompozycje, pracę gitary, klawisze, czy całą aranżację to raczej światowy hard rock lat 70. XX wieku, przynajmniej w piosence „Więcej gruzu”.

W pełni autorska piosenka Marka Maniola Manickiego „Z drogi” to już typowy dla Highway blues rock, z odniesieniami tekstowymi i charakterystyczną przebojowością melodii, oczywiście w ramach gatunku. W chórkach odzywa się Aneta Wiedźma Romańczyk zatem znów epoka dzieci kwiatów staje się bliższa dzisiejszemu Śląskowi niż w czasach sekretarza Gierka.

„W co grasz” rozpoczyna świetnie brzmiąca gitara slide Maniola, do układania nut dołożył się też klawiszowiec Darek Koszał Koszałka. I znów z dość sztywnego refrenu wyłania się całkiem zgrabny refren wzmocniony żeńskim chórkiem. Z frazy, że „gitary nie śpią w komisie” wyłania się właśnie zawodowe solo gitarowe – zdecydowanie zwiastuje to interesujące koncerty Highway, płyta to tylko przynęta.

Duch Gary’ego Moore’a objawia się w piosence „Abym sobą w życiu był”. Swoją drogą – pogratulować tytułu w stylu ogłoszeń z Ekspresiaka: „Aaaaaby….”. Co zastanawiające – Zygfryd Zyga Soporowski nie wykorzystuje potencjału tego silnie osadzonego w bluesie numeru. Marek Manicki znów rządzi ze swoją gitarą – Highway to on.

Próbuje też sił w boogie „Będzie jutro”. Jest tempo, sekcja czujnie wprowadza momenty oddechu, za to producent nagrań zdecydowanie nadużył obecności wokalistki, której chórek wtrącany w każdej frazie brzmi nieco groteskowo. Przecież jest dwóch gitarzystów.

Drugi gitarzysta – Krzysztof Cegła Sergiel odpowiada za rockowy, ale w typie Chrisa Rea utwór „Chory pies”. W refrenie żeński wokal z kolei uskrzydla tę ciężkawą pozornie melodię. Jednak umówmy się – blues występuje tu bardziej w pentatonice solówek, niż w duchu kompozycji. Trochę rozbija drive psychodeliczna wstawka w środku piosenki, i tak każdy czeka kiedy solo zagra gitara. Za to Zyga śpiewa na pełnej petardzie.

Jakoś mnie nie dziwi, że kiedy piosenkę „Znany nieznany” rozpoczyna harmonijka Michała Cielaka Kielaka, a sekcja gra solidne ostinato, wreszcie przysłowiowe ciary przebiegają po grzbiecie. Ta opowieść o ulicznym grajku „stojącym na streecie” to udana refleksja nad losem wielu muzyków. Szkoda tylko, że autor tekstu, niejaki Jan Kaczyński po fajnym opisie sytuacji, uderza w moralizatorski ton krytykując dzisiejszy szoł biznes. Kto sięga po nagrania Highway raczej nie potrzebuje potwierdzenia swoich decyzji.

Kończąca nagraną w stylu lat 60. XX wieku, bo ośmioutworową płytę, ballada „Rachunek sumienia” to rzeczywiście swego rodzaju rachunek sumienia. Śpiewa ją autor tekstu, wcześniejszy frontman Highway – Tomasz Dynam Domieracki. Nie poraża oryginalnością przemyśleń, ale jakoś lepiej wtapia się w brzmienie zespołu. A może po prostu śpiewa to, co czuje, bo sam napisał. Tak rodzi się klasyka rocka.

 

Nie wiedzieć czemu, Highway z uporem podczepia się pod pisma i portale bluesowe. A może tylko do takich ma zaufanie. Bo chociaż tak naprawdę gra solidnego rocka, tylko wśród fanów żywej, nie przekombinowanej muzyki, może znaleźć uznanie.

 

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Do góry