Wydrukuj tę stronę
środa, 22 wrzesień 2010 16:28

J.J. Band i przyjaciele przypominają czym jest polski Blues

Blues to korzenie, a jakie sa korzenie polskiego bluesa? Odpowiedź może być tylko jedna - too twórczość, głos, gtara, nawet wygląd jaki prezentował Tadeusz Nalepa. I takiej płyty na rynku i w bluesowym światku brakowało. Rodziła się w bólach, a od nagrania do wydania trochę wody upłynęło. Ale wreszcie jest. I warto do niej wejść jak do mitycznej Rzeki dzieciństwa, od której rozpoczyna się na nowo przygoda ze światem wykreowanym słowami Bogdana Loebla i nutami Tadeusza Nalepy. To wszystko w pierwszej dekadzie XXI wieku porządkuje i odkrywa Jacek Jaguś z J.J. Band.

Niesamowity hipnotyzujący rytm wyłaniający się z ciszy zwiastuje niesamowite dźwięki. Ale to nie Symapthy for the Devil, to milośc do bluesa. Pierwsza solowa nuta zagrana przez gitarę i od razu wiadomo - to Jogi. Ależ on umie zagrać jak Carlos Santana. Tak właśnie słyszy i czuje "Rzekę dzieciństwa" i sam ją śpiewa. Piotr Michalak punktuje frazy hammondem, a moment w którym odezwie się harmonijka Bartka Łęczyckiego przyprawia o dreszcze. A jeszcze fantastyczna zabawa perkusją. Już dla tej jednej piosenki warto kupić płytę, a to dopiero początek!

Ale o to kompletna zmiana stylu, a nawet brzmienia. Niesamowite jak gra na harmonijce Tomek Kiersnowski. No i śpiewa potężnym głosem "Taką drogę". Tym razem Piotr Michalak na zmianę punktuje zwrotki a to pianem, a to frazami na hammondzie. Wszystko stlumione, jakby nagrane gdzieś w chicagowskim barze, z leciutkim swingiem ale i bólem przeszywającym serce harmonijkarza. Niezwykle trafiona interpretacja o niesamowitym brzmieniu.

karolina Cygonek, bluesowa wokalistka niejednego roku zaczyna "W co mam wierzyć" niemal jak Mira Kubasińska. Dopiero po chwili można poznać, że to jedna z najlepszych polskich bluesmanek. Śpiewa bez szarżowania, z szacunkiem i rozmysłem, a zespół kołysze się, jakby towarzyszył Janis Joplin. Do tego znakomicie umieszczony chórek i czyściutka, jakby na przekór Karolinie, jasno brzmiąca harmonijka. Przy tej piosence spokojnie można tańczyć i zadawać nawet najtrudniejsze pytania do losu.

I znowu J.J. Band i przyjaciele zabierają nas w transową podróż. Podróż do świata w ktorym obok Janis Joplin uśmiecha się spod chmury kapelusza Jimi Hendrix. Tak, ten głos to przecież Krzysztof Gorczak, wokalista Devil Blues. Stara się wydobyć z piosenki "Oni zaraz przyjdą tu" zupelnie nowe nuty. Z powodzeniem. Jaguś w roli akompaniatora nadaje utworowi lekko funkowy klimat, dodaje niezwykłej harmonii, a wszystko po to by Sebastian Kozłowski mógł zagrać swoje niepowtarzalne solo. Jak pająk snuje sieć, oplata melodią, wreszcie jego gitara eksploduje. Ale przecież ma w swoim repertuarze hendrixowski "Machine Gun". Na koncertach ten utwór brzmi sto razy mocniej. Tak było przynajmniej na rawa Blues Festival w 2009 roku, choć bez Kozłowskiego.

Jak można się modlić bez oazowej tandety śpiewając najprostsze słowa i podpieając sie niezbyt skomplikowaną harmonią? Trzeba być po prostu Magdą Piskorczyk. Absolutnie wyjątkowy głos i rytmy reggae ukazują, że bluesowa modlitwa musi mieć korzenie w Afryce. Do tego rockowy riff i elektryczne skrzypce Jana Gałacha. Z efektami, ale przede wszystkim z duszą. takiej "Modlitwy" jeszcze nie słyszeliście.  A skrzypce momentami brzmią bardziej jak saksofon altowy niż delikatne gęśle. Ale to dopiero przedsmak erupcji dźwięków, która południowemu reggae nadaje sznytu jednego z największych polskich bluesowych hymnów wszech czasów.

"Ona poszła inną drogą" to znów popis harmonijkowych umiejętności Bartka Łęczyckiego. Podciąga dźwięki, wibruje, po prostu mówi za cały zespół. Nadaje rytm, gra kontrapunkty, jest wszechobecna. Tak przy minimum aranżacji powstał utwór, z którego Tadeusz nalepa nadal może być bardzo, bardzo dumny. A i Piotr Michalak nie zapomina o powinnościach organisty i pianisty. Ale wszystkich przebija Mr Boruta. To zdecydowanie jego piosenka.

"Śliska dzisiaj droga" zaczyna się od wyrazistego riffu. Tu J.J. Band inaczej rozłożył akcenty w aranżacji, ale i do dyspozycji ma mocny i ciemny głos Maćka Lipiny. Dodatkowo to Lipina w tej piosnce gra gitarowe solo. Trochę gada ze słuchaczami jak rasowi bluesmani, ale też nie zapomina o przebojowej melodii tej kompozycji. I chyba właśnie w roli gitarzysty sprawdza się lepiej niż wokalnie. Ale to już kwestia gustu.

I kolejna zaskakująca wolta aranżacyjna. Wzbogacona harmonia, lżejsze i jaśniejsze brzmienie, ale za to perkusja przypominająca leciutko "Since I've Been Lovin' You". To kultowa kompozycja "Co stało się kwiatom". Cichutko łkają organy hammonda, a gitara elektryczna prawie nie używa przesteru. Dlaczego? Bo znów zbliża się złodziej Łęczycki. Skrada się niskimi dźwiękami, potem zmienia oktawę i zaczyna wibrować i obniżac dźwięki, przyśpiesza i dyryguje orkiestrą. Dziesiątki harmonijkarzy będą naśladowac jego zagrywki z tej wersji Breakoutu. A jeszcze przecież ma miejsce do popisu na pianie elektrycznym czujny Piotr Michalak. Alez ten zespół umial się odnaleźć w przysłowiowym korcu maku. I wreszcie, kiedy koledzy się wyszaleli do glosu dochodzi Jogi. Ale bohatersko wycisza własne solo. I to się nazywa szacunek do kolegów.

Polskie eksportowe boogie gra w imporcie wewnętrznym? Oczywiście Bracia Szopińscy szaleją w rozswingowanej wwrsji "Przyszła do mnie bieda". I nawet jeśli wokalnie piosenka brzmi zupełnie inaczej niż śpeiwajacy dosć monotonnie Nalepa, to ich szaleństwa w rytmie boogie, okraszone harmonijką Łęczyckiego i solówką na bębnach Szymona Szopińskiego pokazują ile możliwości interpretacji daje blues. I to polski.

A na koniec - wokalista bluesowy roku 2009 - Adam Kulisz. I jeszcze jeden super klasyk z "Karate" - "Daję ci próg". Świetna, bogata aranżacja na szczęście przesłania interpretację Kulisza. Facet słynący z luźnego podejścia do śpiewu, kojarzący się z niższymi rejestrami śpiewa zwyczajnie za ładnie. Na szczęście jest Łeczycki z harmonijką, no i sam Kulisz chwyta za gitarę, żeby wyciąć solówkę. Piotr Michalak też pozwala sobie w kilkunastu taktach popisać się sprawnością paluszków na pianinie elektrycznym. I kiedy już się wydaje, że i Kulisz przesadza z interpretacją wokalną, zamieszanie rozpędza Łęczycki - gra solo inspirowane mocno melodią jakby zamykając usta wszystkim solistom. Grzecznie odpowiadają mu dźwiękami a Jogi z Kuliszem nawet dialogują aż do wyciszenia.

"Blues" to płyta po prostu obowiązkowa. Pokazuje, ile krzepy mają w sobie kompozycje Nalepy, daje wiarę w to, że nasi muzycy umieją świetnie grać, a kobiety dodatkowo znakomicie śpiewać. Murowany kandydat do Fryderyka.

Podziel się

Wyśli do DeliciousWyśli do DiggWyśli do FacebookWyśli do Google PlusWyśli do TwitterWyśli do LinkedIn

Najnowsze od Bluesonline