Kasa Chorych – Jak nas gonili tacy jedni
Kasa Chorych – Jak nas gonili tacy jedni

Kasa Chorych, legendarna grupa, która na stałe umieściła Białystok na mapie polskiego bluesa, powraca w najlepszych składzie i w najświetniejszych latach. To czyszczone cyfrowo zapisy koncertów z 1980 roku!

Pierwszy i drugi to właściwie to samo święto muzyki – XI Wielkopolskie Rytmy Młodych ’80. A nagrywający je Zbigniew Tymyk uchwycił nie tylko brzmienie zespołu Kasa Chorych, ale też i atmosferę koncertów. A sam zespół gra na miarę swoich możliwości – z mocnym rockowym beatem i przede wszystkim z wiodącą rolą harmonijki. O ile w „Bluesie córek naszych” Ryszard Skiba Skibiński jakby się rozgrzewa, to już w „Ode mnie do ciebie” Tioskowa jego harmonijka gada z publicznością, podkręca interakcję między muzykami, a do głosu dochodzi także grający na saksofonie altowym Marek Kisiel. No i jest białostocki Jimi – gitarzysta Włodzimierz Dudek. Leszek Domalewski i Mirosław Kozioł czujnie współpracują, starając się raczej budować dynamikę, niż popisywać sprawnością. I maszyna idzie do przodu.

Bo to przecież wirtuozerska popisówka Skiby – „jak nas gonili tacy jedni”. Na koncertach Ryszard Skibiński nigdy nie krył, że chodziło o Milicję Obywatelską. Kasa Chorych pędzi aż miło, a bas Domalewskiego dodaje utworowi niebywałej pary.

I to właśnie w tym momencie basista jako kompozytor wychodzi na plan pierwszy. Genialne współbrzmienie saksofonu Kisiela i harmonijki Skiby rozpoczyna trwającą ponad 10 minut utwór z… udziałem niezidentyfikowanego wokalisty całkiem sprawnie posługującego się angielskim, w dodatku frazującego z rockowym pazurem. Slow blues w swojej esencjonalnej rockującej formie, gdzie emocje biorą górę nad próżną wirtuozerią.

Kolejny singlowy hit to rewelacyjna „Szalona Baśka” – Anglosasi mieli swoje Thin Lizzy, my mieliśmy Kasę Chorych, ledwie dwa lata po krążku „Live and Dangerous”. Oczami wyobraźni można zobaczyć szalejących młodzieńców i podekscytowaną wielkopolską publiczność.

Przez lata to właśnie utwór „Kasa Chorych” kończył koncerty białostockiego zespołu. Tu słychać jak tłum skanduje „kasa chorych”. Czy to sprytnie dodany efekt w cyfrowej post produkcji czy zapis historycznej chwili – niech pozostanie tajemnicą. Z głośników lecą iskry, choć właściwie sam utwór to nic nadzwyczajnego – a jednak prawda wykonania łapie za twarz.

Jakby tego było mało, do rockowego pieca zespół dokłada gitarową „Autostradę” podpisaną przez Jarosława Tioskowa, który tu z pasją gra techniką slide.

Tak kończy się występ na I Ogólnopolskim Przeglądzie Muzyki Młodej Generacji, czyli pierwszym festiwalu w Jarocinie – dokładnie 8 czerwca 1980 roku. Ale jest też wisienka na torcie. Cztery utwory zarejestrowane podczas „rock session”. W składzie opcz muzyków Kasy Chorych na harmonijce gra i śpiewa Ryszard Riedel, a na scenie prawdopodobnie znaleźli się także muzycy z zespołów Dżem i Krzak.

I jak to podczas sesji bywa – są fragmenty lepsze – próba interpretacji „Stormy Monday” i zwyczajne walenie w instrumenty w opisanej jako zbiorowa improwizacja funkującej zabawie pod tytułem „New York City” albo zaśpiewane po angielsku coś, co kojarzy się z utworem „Ostatni ciężki rok”. Przedzieranie się przez te dźwięki prowadzi do finału który Ryszard Riedel miał okazję z Ryszardem Skibą Skibińskim i Kasą Chorych jeszcze kiedyś powtórzyć – sławnego blues rocka Dżemu – „Oh, Słodka”. Tak grały i śpiewały legendy – tak rodził się polski blues – następcy Tadeusza Nalepy i idole, którzy zgaśli za wcześnie, za młodo.

„Jak nas gonili tacy jedni” to płyta must have dla fanów Kasy Chorych. Oni nie zapytają o legalność nagrań, ani o to, kto na płycie zarobi, o ile to w ogóle jest możliwe – będą słuchać legendarnego koncertu, który zapisał się w annałach polskiej muzyki młodzieżowej. Pierwszego Jarocina.