„Historie” duetu Jakub Andrzejewski i Michał Kielak to 10 akustycznych piosenek z mniej lub bardziej wyraźnym bluesowym sznytem.
Płytę otwiera przebojowa, o idealnym radiowym czasie, piosenka „Ptak kolorowy”. I trochę jest w niej opowieści Ryszarda Riedla ale jest też niespotykany luz wciąż młodego gitarzysty i wokalisty, no i autora tekstów – Jakuba Andrzejewskiego.
Podobnie pełna przestrzeni „Nie zamykaj drzwi”. Bardziej southernowa niż bluesowa ale przecież nikt się na bluesa nie umawiał. Szkoda tylko, że w studiu nikt nie zwrócił uwagi na frazę „robię wszystko na ostatkach sił”. Trochę gryzie w ucho, ale w końcu to ma być szczera muzyka, nie konkurs polonistyczny.
Stąd łapiące za serce brzmienia gitar w tytułowych „Historiach”. Bez wątpienia – Jakub Andrzejewski to prawdziwy współczesny bard, muzyk-wędrowiec. Umie układać piosenki pełne nastroju i twórczo korzysta z cegiełek, jakie zasłyszał u tuzów – nie tylko bluesa, ale też country, czy folku. I ten akordeon. Tu wszystko pasuje, by usłyszeć te słowa na żywo w przytulnym klubie.
Czy akustyczna płyta może podrywać z fotela? „Kłamca” zaczyna się niby przypowiastka w stylu Dylana, ale zmierza w stronę łotrzykowskiej historii. I te blues-rockowe riffy… Andrzejewski zmienia akustyczne gitary, a i dogrywa jasną jak jego uśmiech solówkę.
W „Inaczej” z przeszkadzajkami dołącza do duetu Max Ziobro. I znów jesteśmy bardziej w krainie folku niż bluesa, ale takiego w stylu Led Zeppelin z partiami harmonijki, która odzywa się niczym ten drugi głos duetu. No i to wszystko świetnie brzmi.
Tempo nieco zwalnia w piosence pod znamiennym tytułem „Nie płynie czas”. I jest w tym trochę z piosenek duetu Andrzeja i Martyny Jakubowiczów, i odrobina z ballad dorosłej Anity Lipnickiej, i znów wzorowa realizacja z dogranym głosem. A z chce się dołączyć i wspólnie zaśpiewać refren.
Mocniej brzmi „Ostatni oddech”. I co zastanawiające i zadziwiające – to zdaje się prawdziwy pacyfistyczny protest song. Lekko przesterowana harmonijka dodaje powagi słowom, które wywołują niepokój.
Zaledwie 155 sekund piosenki „Jeszcze zakwitną kwiaty” to z kolei 155 sekund optymizmu z dozą melancholii. Skąd bierze się u Andrzejewskiego? A może to właśnie prawda o wrażliwym bardzie, który chce dzielić się ze słuchaczami swoimi refleksami o życiu?
Najbardziej bluesująco-funkująca „Masz wszystko, nie masz nic” tekstowo znów kojarzy się z Dżemem i ich „Mamy forsę, mamy czas”, ale w końcu autor zdaje sobie sprawę do jakich słuchaczy ma szansę trafić. I obydwaj muzycy grają bluesa.
„Za rękę” to piosenka dobrze już znana z koncertów Andrzejewskiego. Zdecydowanie miłosna ballada, zaaranżowana z wykorzystaniem gitary hawajskiej. Czy to oznacza, że twórca wierzy, że młodzi ludzie sięgną po ten krążek? Wypada tylko trzymać kciuki. Utwór uroczy i proponowany jako promujący płytę.
Jakub Andrzejewski ma na siebie pomysł i nie chce się zamykać w świecie ortodoksyjnego bluesa. Współpraca ze znanym w środowisku harmonijkarzem otwiera mu drzwi do klubów, w których grywa się raczej muzykę spod szyldu Kasy Chorych nie Pawła Domagały. Ale może kiedyś i ten „Ptak kolorowy” przebije się na anteny i w algorytmach streamingów. Na pewno na to zasługuje.
