Joanna Pilarska – Who’s That Girl
Joanna Pilarska – Who’s That Girl

Joanna Pilarska od kilkunastu lat występuje publicznie, ma też na koncie dwie płyty. „Who’s That Girl” otwiera jej drogę… za granicę.

Otwierająca program płyty tytułowa „Who’s That Girl” fantastycznie swinguje, a Maciej Sobczak – gitarzysta, gra trochę w duchu J.J. Cale. Stały w okolicach Poznania i samego Sobczaka skład sekcji rytmicznej – Przemysław Ślużyński i Maciej Muraszko – pewnie trzymają rytm. Wisienką na torcie jest jazzujące piano Konstantina Goryachiya.

Ale nie dajmy się zwieść klubowemu początkowi. „Always on the Run” nie tylko napisał Sobczak, ale też śpiewa w duecie z Pilarską. Do napisania słów zaprosili zadomowionego w Poznaniu brytyjskiego anglistę Grahama Crawforda. Sobczak nie żałuje slide, a Maciej Blażej Kręc realizujący nagranie dodaje w refrenie chórków, by piosenka przebiła się do kierowców z samochodowego systemu audio. Idealna do radia dla dorosłych i w podróż. Dokąd nas doprowadzi, skoro wydawca umieścił ją jako drugą – niegdyś najważniejszą na płycie.       

„New Yorker” to kolejny swingujący songwriterski popis Macieja Sobczaka. Wydaje się, że Pilarska idealnie oddaje klimat, jaki chciał oddać w tej piosence. Jest przestrzeń, dawny rytm Wielkiego Jabłka i zdaje się nostalgia. Bo zgodnie z tekstem – o czym tu gadać? To już nie są czasy West Side Story, za to zawsze jest czas, by muzyków pianem elektrycznym wsparł Bartłomiej Szopiński. Bardzo przemyślane i smakowite są tu aranże.

I tak oto w folkowe „dalmafonowe” klimaty zabiera nas…. Maciej Sobczak. Jakoś udało mu się połączyć słowiańskie smędzenie z anglosaskim songwritingiem. Można tu wsłuchać się w głos Pilarskiej, także autorki tekstu. I może trochę szkoda, że to nie ona gra na gitarze. Perfekcjonizm Sobczaka w „You’ve Done Enough” wręcz przytłacza wokalistkę.

„Woman’s Work” to lekko żartobliwy work song o losie kobiety napisany rzecz jasna przez Crawforda. I co za instrumentacja – Paweł Głowa Głowacki gra na banjo, a smaczki techniczne towarzyszące szorowaniu kibla (wsłuchajcie się w słowa) dodają piosence mnóstwo energii. Świetny utwór, tylko gdzie go puszczą?

Ciekawej od wcześniejszej ballady, a może po prostu inaczej zrealizowaną i brzmiącą, jawi się „The Way It Was Before”. Więcej w niej serca i u Sobczaka gitarzysty i przede wszystkim w interpretacji Pilarskiej. Panowie realizatorzy tym razem pamiętali, że w Polsce kochają Suzanne Vega i tę lekcję zdali na szóstkę. Cytując Crawforda – pozmywane.

Tej płyty słucha się bardzo dobrze. „I Won’t Be Long” wybucha z rockową energią – łatwo sobie wyobrazić, jak tę piosenkę zinterpretowałby najsłynniejszy w Polsce Walijczyk – John Porter. Ale on nie dodałby raczej do niej irlandzkiego sznytu, jaki Sobczak refrenem a Jan Gałach skrzypcami wrzucają do bardzo energetycznego songu. A Pilarska pokazuje swoje bardziej drapieżne oblicze, a nogi przy tym aż same rwą się do irlandzkich tanów.

Co za otulające brzmienie gitar spotyka się z głosem wokalistki w piosence „When the NIght Has Come”. Maciej Sobczak idealnie wyczuwa klasyczne nocne klimaty, a muzyków w studiu wspiera wspomniany już Konstantin Goryachiy z całą baterią równie ciepłych klawiszy. Gdyby jeszcze Pilarska odważyła się bardziej łamać frazę, pokazać swoją osobowość.

Chyba, że po to jest w pełni autorska piosenka „A Storm To Be”. Całkowicie odmieniona, pewnie czuje się we własnej blues rockowej kompozycji. Wsparta solidną perkusją, hammondami Szopińskiego i fajnymi bridge’ami Sobczaka nie ustępuje amerykańskim królowym gatunku w rodzaju Bonnie Raitt. Być może ta burza będzie na następnej płycie?

Podstawowy materiał płyty kończy „More Than Stones”, gdzie Pilarska sama sobie napisała: nic już nie zależy od nas. Jest w tych marzeniach o kamiennym świecie sporo nostalgii z odrobiną nut ocierających się nawet o folkowego Jimi Page’a i pięknie brzmiące syntetyczne smyczki pana Konstantina. Wokalny duet z Sobczakiem naprawdę przekonuje. Nowi Lipnicka i Porter?

Wydawca asekuracyjnie na singiel i tzw. bonusowy track wybrał piosenkę zaśpiewaną po polsku. „Z pracy do roboty” to nic innego jak „Woman’s Work” z autorskim tekstem Macieja Sobczaka. Wypada tylko powtórzyć pytanie – gdzie to puszczą?

Songwriting, a szczególnie blues kojarzą się z językiem angielskim. Podobnie muzyka, jaką wykonuje Joanna Pilarska. W Polsce to może być przekleństwem lub wybawieniem. Bo z jednej strony pozwala ukryć tzw. przekaz, ale z drugiej – mimo XXI wieku – utrudnić kontakt z publicznością. Ale skoro każdy sam jest kowalem swego losu…