Bluesferajna, czyli duet jaki tworzą Tomek Stary Herman i Grzegorz Olek Blues Olejnik, w 2023 roku zagrali w Kinie Astra, w Obornickim Ośrodku Kultury.
Grzegorz Olejnik jako Olek Blues fukcjonuje w świadomości zagorzałych blues fanów co najmniej od dwóch dekad. I cały czas idzie swoją ścieżką łącząc kabaret z bluesem, folkiem i co tylko przyjdzie mu do głowy. I chociaż trudno spotkać go na największych bluesowych festiwalach – potrafi bez tego przeżyć. I zagrać na przykład podczas 25-lecia zespołu Blues Menu Tadeusza Boguckiego.
Okołobluesowy „Lokal dla mężczyzn” gładko przechodzi w niemal ragtime’ową „Mieścinę”, a że obydwa traktują o konsumpcji alkoholu – trudno traktować je poważnie. No bo ma być wesoło. Nie wiadomo, czy to taki styl, czy dowód walki ze słabościami, ale dziwnym trafem akustyczny shuffle nosi tytuł „Barman”. I znowu jest o chlaniu, ale w sposób niezwykle energetyczny. A wszystko w konwencji ciekawie mieszającej stylistyki gitarowego muzykowania. Aż chce się dołączyć ze swoją gitarą.
„Stara historia” to kolejny lekko kabaretowy tekst z fajnie rozłożonymi gitarami. Panowie starają się udawać lepszych niż są – po prostu wspólnie muzykują, nie przejmując się stylistycznymi purystami. A Tomasz Herman wygrywa na swoim akustyku sprawne solówki.
Panowie bawią się bluesowaniem w slow bluesie „Mój dom”. Różnicują dynamikę, grają solówki, z pewnością robią to na swój sposób.
W klimacik boogie wpada „Piosenka patologiczna” Tomasza Hermana. I znów mamy do czynienia z kabaretem i apoteozą alkoholu. I dostają wielkie brawa.
Bardzo dobrze brzmi „Kłótnia”. Właściwie dużo bardziej nadawałaby się do promocji, niż proponowany przez wydawcę przegadany muzycznie „Mój dom”. Można tylko zastanowić się, czy panowie nie mogliby bardziej dopracować partię solową, by pozostała na nieco dłużej w pamięci. Ale wykon – pełen szacun.
Olek Blues namawia do klaskania słuchaczy intonując „Czy to was rusza”. Panowie bawią się wyśmienicie, Stary przebiera palcami na swoim akustyku, a gdzieś nad głowami unosi się widmo bluesa.
Płytę kończy folkowa ballada dedykowana Janowi Kyksowi Skrzekowi. Grzegorz Olejnik podgrywa sobie na harmonijce i zdaje się wchodzi gdzieś w publiczność, w każdym razie jest z dala od mikrofonu.
„Na żywca” to sympatyczna pamiątka dla uczestników koncertu. Stylową grafikę Kajetana Wiśniewskiego na okładce uzupełnia klimatyczne zdjęcie wewnątrz digipacka. Całość trwa 38 minut i 37 sekund.